Wykrywanie oszustw związanych z wykluczeniem: jak chronić swój dom przed oszustami

11

Kupno domu wydawało się absolutnym triumfem finansowym. Niskie stopy procentowe i łatwy dostęp do kredytu sprawiły, że każdemu wydaje się, że stać go na wymarzony dom. Wtedy bańka pękła. W 2008 roku ceny spadły. Miliony ludzi nie było już w stanie spłacać swoich kredytów hipotecznych. Kredytodawcy zaczęli zamykać domy. Jest to procedura wykupu zabezpieczenia.

To brudny biznes. To jest drogie. A to powoduje stres. Ale jest też ciemniejsza strona tego kryzysu. Oszuści uwielbiają desperację. Wiedzą, że kiedy boisz się utraty kluczy do domu, jesteś bezbronny. Oferują szybkie rozwiązania dużych problemów. Ten przewodnik pomoże Ci zrozumieć, jak wykryć oszustwa związane z przejęciem kredytu hipotecznego, zanim pochłoną Twoje ostatnie oszczędności.

Korzyści podatkowe ASAP: pułapka przedpłacona

Cofnijmy się do roku 1999. Ulga podatkowa ASAP pojawiła się znikąd. Obiecali pomóc ludziom zmienić warunki kredytów hipotecznych, aby nie stracili domów. Problem polegał na tym, że trzeba było zapłacić im tysiące dolarów z góry. Niektóre rachunki przekraczały 5000 dolarów.

Czy pomogli? Nie.

Wymyślili wymówki. Powiedzieli właścicielom domów, że ich sytuacja jest „zbyt fatalna”. Nie zrobili nic, aby faktycznie naprawić kredyt hipoteczny. Na tę przynętę rzuciło się około 1455 osób. Wielu straciło domy, czekając na pomoc, która nigdy nie nadeszła.

Ostatecznie interweniowała Federalna Komisja Handlu (FTC). Wygrali proces przeciwko firmie. Odzyskane środki pokryły około 25 procent strat ofiar. To wszystko. Odpoczynek? Zniknęła bez śladu. Osoby, które straciły już domy, nie otrzymały żadnej pomocy.

To klasyczny schemat. Oszuści celują w zdesperowanych ludzi. Obiecują cudowne rozwiązanie. Najpierw biorą twoje pieniądze. Następnie wydają te pieniądze na reklamę, zamiast Ci pomagać.

Jak tego uniknąć? Więcej informacji można uzyskać w Better Business Bureau. Jeśli firma żąda opłaty za przejęcie przed rozpoczęciem jakichkolwiek prac, odejdź. Agresywna sprzedaż to czerwona flaga. Złożony marketing ma na celu sprawić, że poczujesz, że czas ucieka. To prawda. Ale płacenie oszustowi przyspiesza stratę.

Sprawa Ibaneza: mylące zapisy dotyczące tytułów

Uwaga: tutaj kończy się oryginalny tekst.

Myślisz, że wiesz, kto odbiera Twoją płatność. Czek wysyłasz pocztą na adres podany na wyciągu. Tylko. Jednak łańcuch własności kryjący się za tym stwierdzeniem to labirynt posunięć korporacyjnych, w wyniku których możesz stanąć w obliczu pozwu ze strony strony, która być może nie ma nawet prawa cię pozwać.

Problem zaczyna się od papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką. Kredytodawcy rzadko zatrzymują zaciągnięte pożyczki. Łączą je w baseny. Pule te są następnie sprzedawane bankom inwestycyjnym. Banki te z kolei jeszcze bardziej dzielą te pule i sprzedają swoje akcje funduszom emerytalnym, ubezpieczycielom i inwestorom zagranicznym. Do czasu, gdy spóźnisz się ze spłatą, pierwotny wierzyciel zniknie. Usługą windykacyjną, która zbiera Twoje pieniądze, jest wykonawca będący stroną trzecią. A kto sam utrzymuje rachunek? To najtrudniejsza rzecz do znalezienia.

To nie jest tylko teoria. To właśnie przydarzyło się Antonio Ibanezowi.

W 2005 roku amerykańskie banki Bank i Wells Fargo rozpoczęły postępowanie w sprawie przejęcia domu Ibaneza w Massachusetts. Twierdzili, że są właścicielami. Domagali się prawa do przejęcia majątku. Kiedy jednak sprawa trafiła do sądu, nie byli w stanie przedstawić oryginalnej umowy kredytu hipotecznego ani dokumentów przeniesienia, aby udowodnić, że faktycznie posiadali weksel. Dokumentacja zaginęła w procesie sekurytyzacji. Banki nie dopuściły się oszustw. Po prostu nie zamknęli kręgu. Sąd odrzucił wniosek o konfiskatę.

Dlaczego jest to dla Ciebie ważne? Bo jeśli bank nie może udowodnić, że jest właścicielem długu, to nie może zająć nieruchomości. Potem nastąpiły tysiące podobnych przypadków. Jeśli borykasz się z trudnościami finansowymi, pierwszą linią obrony będzie wiedza jak sprawdzić tytuł kredytu hipotecznego. Nie płać tylko za usługę windykacji. Wymagaj dowodu łańcucha własności.

Pułapka przeładowania

Nawet jeśli bank jest właścicielem długu, sam proces staje się czarną dziurą dla pieniędzy. I nie wszystkie te fundusze trafiają do sądu.

Na Florydzie sędzia Susan Gardner zauważyła w 2010 roku coś niepokojącego. Opłaty pobierane przez podmioty świadczące usługi prawne za powiadomienie o przepadku gwałtownie wzrosły. Limit prawny? Kilkaset dolarów. Rzeczywistość? Niektórzy dostawcy pobierali opłatę przekraczającą 1000 dolarów za samą wysyłkę kartki papieru.

Firmy te twierdziły, że jest to konieczne. Skomplikowane umowy kredytu hipotecznego. Wielu właścicieli. Surowe wymogi prawne zapewniające, że każdy zainteresowany domem otrzyma powiadomienie. Zabezpieczali swoje zakłady. Sędzia widział to inaczej. Widziała system, który wykorzystywał gospodarstwa domowe borykające się z trudnościami.

Opłaty doliczane są do całkowitej kwoty wyroku. Jesteś winien więcej, nie mniej. W procesie, który przebiega z zastraszającą szybkością, opłaty te kumulują się, zanim w ogóle zorientujesz się, że masz problem. Pozostawia to szeroko otwarte drzwi dla pozbawionych skrupułów osób do przepłacania.

Przeniesienie udziałów ułamkowych

W tym miejscu fikcja prawna staje się rzeczywistością. W przypadku podziału hipoteki w celu obrotu papierami wartościowymi, podzielone są również prawa przepadku. Może się zdarzyć, że wiele podmiotów będzie posiadało „ułamkowe udziały” w pożyczce.

Problem polega na tym, że Jednolity Kodeks Handlowy (UTCC) i przepisy stanowe często wymagają, aby strona inicjująca przejęcie była właścicielem całej weksli i aktu hipoteki. Albo chociaż prawo żądać wykonania całości zobowiązania. Jeśli rachunek został przeniesiony w częściach, kto ma prawo Cię wyrzucić?

W wielu jurysdykcjach jeden podmiot musi posiadać cały udział, aby doszło do przepadku. Jeśli Bank Amerykański jest właścicielem 50%, a Wells Fargo jest właścicielem 50%, żaden z nich nie może samodzielnie przejąć nieruchomości. Muszą działać wspólnie. Jednak dokumenty rzadko odzwierciedlają tę koordynację. Przenoszenie praw jest mylące. Na zadaniu nie ma podpisów.

Tworzy to legalną szarą strefę. Banki czasami i tak inicjują konfiskatę, argumentując, że podział był tymczasowym błędem administracyjnym. Zdania sądów były podzielone. Niektórzy odrzucają takie przypadki. Inni pozwalają im kontynuować.

Jeśli zastanawiasz się, która organizacja ma prawo utracić, sprawdź łańcuch dostaw. Poszukaj luk. Poszukaj wielu posiadaczy. Jeżeli weksel zostanie podzielony, przepadek może być nieważny. Jest techniczny, ale bardzo potężny.

System ma na celu ochronę właścicieli domów przed wpływowymi instytucjami. Ale jest również zaprojektowany do szybkiego poruszania się. Szybkość gra na korzyść banku. Dokumentacja gra na korzyść sądu. Musisz wypełnić lukę pomiędzy tymi dwiema stronami.

Następnym krokiem jest zrozumienie, w jaki sposób przetwarzane jest zawiadomienie o niewykonaniu zobowiązania. I kto właściwie to wysyła.

System współwłasności to cichy drapieżnik. Chociaż Departament Sprawiedliwości zauważa, że ​​jest to bardziej powszechne na zachodnim wybrzeżu, jego wpływ wykracza daleko poza granice geograficzne. Wykorzystuje rozpacz. Oferta kusi prostotą: firma obiecuje zatrzymać młotek aukcyjny o przejęcia mieszkań. Wystarczy przenieść część swoich udziałów własnościowych.

Tak działa ten mechanizm. Nie tylko tracisz kapitał; karmisz lukę prawną. Oszuści często wyznaczają „właścicieli słomy” – obcych ludzi, którzy nie mają prawdziwego udziału w biznesie – aby przejęli część tytułu własności. Następnie ogłaszają upadłość. Upadłość zawiesza procedurę przejęcia mieszkania. To kupuje czas. Ale tym razem ma to swoją cenę. Możesz płacić miesięczne raty i rozwodnić swój udział na zawsze.

Czy ktoś ratuje dom? Rzadko. Dochodzenia Departamentu Sprawiedliwości ujawniają prawdę: te firmy nie chcą Cię uratować. Zamierzają cię okraść do sucha. Stosują półlegalne manewry, aby wydobyć ostatniego dolara, zanim bank odbierze klucze. Czasami sam właściciel domu kończy się bankructwem, tracąc zarówno swoje oszczędności, jak i dom. To podwójna strata.

Koszmar przypadkowego przejęcia domu

Wyobraź sobie, że sumiennie spłacasz kredyt hipoteczny. Robisz wszystko dobrze. Potem przychodzi list. Bank zgłasza, że ​​nie spłacałeś zobowiązań. Nie przegapiłeś ani jednej płatności. Co się więc stało?

Jest to losowe przejęcie mieszkania. Nie zawsze jest to złośliwe oszustwo. Czasami jest to po prostu błąd biurokratyczny. Typowy scenariusz obejmuje prawa do obsługi pożyczki. Pożyczkodawca A sprzedaje pożyczkę Pożyczkodawcy B. Dokumentacja staje się niejasna. Wysyłasz czeki do Wierzyciela A, ponieważ zawsze z nim miałeś do czynienia. Pożyczkodawca B nigdy nie otrzymuje zapłaty. On domyślnie. System nie zapewnia odpowiedniego powiadomienia. Tracisz dom z powodu błędu pisarskiego na pokryzysowym rynku pożyczkowym, który żyje w chaosie.

W innych przypadkach błąd jest osobisty. Twój były małżonek zaciąga pożyczkę zabezpieczoną nieruchomością bez Twojej pełnej wiedzy i zaległości. Pożyczkodawca zgłasza roszczenie do nieruchomości. Działania ocierają się o oszustwo, ale skutek jest ten sam: zajęcie mienia.

Przegląd tych przypadków wskazuje na szerszy problem: niechlujną, niekompletną lub mylącą dokumentację. System jest kruchy. Opiera się na właścicielach domów, którzy są już zestresowani, aby pełnili rolę swoich własnych inspektorów ds. zgodności. Obrona jest prosta, choć żmudna. Prowadź kompleksową dokumentację. Każda kontrola. Każde stwierdzenie. Zbuduj relację ze swoim pożyczkodawcą, aby zadzwonił do Ciebie, gdy pojawi się rozbieżność, zamiast wysyłać Ci zawiadomienie o zamiarze sprzedaży. Wychwytuj małe błędy wcześnie. Jeśli będziesz czekać, staną się katastrofalne.

Rzeczywistość fałszowania dokumentów

Kiedy dokumentacja zawodzi, często interweniuje oszustwo. Fałszowanie dokumentów podczas przejmowania domu nie polega na pojedynczym podpisie, a raczej na sieci zmienionych zapisów. Oszuści lub operatorzy, którzy dopuścili się zaniedbania, mogą bez upoważnienia fałszować umowy cesji kredytu hipotecznego, zmieniać dokumenty pożyczki w celu zmiany stóp procentowych lub tworzyć fikcyjne pełnomocnictwa do podpisywania zawiadomień prawnych.

To nie jest tylko teoria. Doprowadziło to do tysięcy nielegalnych przejęć domów. Weryfikacja jest kluczowa. Jeśli podejrzewasz, że Twoje dokumenty zostały zmienione, poproś o kopie oryginalnego weksla i łańcucha tytułu. Szukaj rozbieżności w datach, podpisach i pieczęciach notarialnych. Cyfrowe podróbki są trudniejsze do wykrycia, ale fizyczne niespójności w śladach papierowych często je zdradzają. Nie zakładaj, że dokument, który masz przed sobą, jest prawdą. Sprawdź to.

Oszustwo nie zawsze było motywowane złymi zamiarami. Czasem był to po prostu ogromny ciężar.

Po załamaniu na rynku mieszkaniowym pożyczkodawcy niekoniecznie próbowali przejąć domy. Po prostu się nimi udusili. Gwałtowny wzrost liczby niewypłacalności stworzył wąskie gardło, z którym tradycyjne procedury prawne nie mogły sobie poradzić. Dlatego instytucje uciekały się do trików. W rezultacie powstał błąd systemowy, który zatarł granicę między skutecznością a niezgodnością z prawem.

Wielka przerwa 2010 roku

W 2010 roku presja stała się widoczna. Główni gracze, w tym Bank of America, JPMorgan Chase, dział kredytów hipotecznych GMAC i PNC Financial, byli zmuszeni nacisnąć hamulce. Sędziowie w kilku stanach wydali postanowienia wstrzymujące trwające postępowania w sprawie przejęcia hipoteki. Przyczyna? Dokumenty nie wytrzymały kontroli.

Badacze z różnych stanów odkryli ten sam schemat. Banki przetwarzały co miesiąc tysiące dokumentów. Aby dotrzymać kroku, pracownicy musieli stemplować podpisy. Nie sprawdzili ich autentyczności. Po prostu stworzyli wygląd wykonywanej pracy.

W niektórych przypadkach śledczy odkryli, że na dokumentach podpisanych różnymi rękami widniało nazwisko tego samego urzędnika. Była to masowa produkcja taśmowa instrumentów prawnych. Praktyka ta naruszała postanowienia stanowych przepisów dotyczących przejęcia hipoteki, które wymagają od pożyczkodawców dokładnego przeglądu każdej umowy o kredyt hipoteczny przed rozpoczęciem postępowania eksmisyjnego.

Konsekwencje prawne były mylące. W pewnym momencie przejęcia kredytów hipotecznych ustały. Na początku 2011 r. pozwolono bankom wznowić niektóre procedury, ale już widać było pęknięcia w fundamencie.

Kto właściwie praktykuje prawo?

W każdym systemie prawnym obowiązuje podstawowa zasada: jeśli zarabiasz za wykonywanie zawodu prawnika, musisz posiadać licencję.

Gdy fala przejęć kredytów hipotecznych osiągnęła swój szczyt, banki szukały odciążenia od obciążenia pracą. Zlecili tę pracę podmiotom zewnętrznym. Posunięcie to potencjalnie przekroczyło legalną czerwoną linię. Jeśli nielicencjonowani wykonawcy wypełnili dokumenty prawne, wykonywali praktykę prawniczą bez licencji.

Precedens w sprawie Thorne’a

Sprawa Thorn (2011) rzuciła światło na tę konkretną kwestię. Jonathan i Darlene Thorne pozwali swojego pożyczkodawcę i usługodawcę. Ich oświadczenie? Firma zatrudniła nielicencjonowanych wykonawców do obsługi dokumentów prawnych.

Thorns twierdzili, że to oszustwo. Dlaczego? Ponieważ właściciele domów ostatecznie płacą te opłaty. Jeżeli prace wykonała osoba nieuprawniona, płaciła za usługę, która nie powinna była zostać wykonana.

Decyzja na korzyść Thornów mogłaby wywołać reakcję łańcuchową w branży.

Dla wierzycieli: Oznaczało to kosztowną restrukturyzację. Firmy pomagające prawnikom zajmującym się nieruchomościami zarządzać tonami dokumentów związanych z przejęciem kredytu hipotecznego podlegałyby surowym ograniczeniom. Prawnicy mogą stracić zdolność rozpatrywania spraw w błyskawicznym tempie.

Dla pożyczkobiorców: Oznaczało to większą dbałość o szczegóły. Bardziej rygorystyczne wymogi prawne mogłyby zapobiec przypadkowym przejęciom kredytów hipotecznych. Zmusiłoby to pożyczkodawców do spowolnienia i zachowania należytej staranności, zamiast działać w oparciu o założenia.

Sprawa Oli

Sprawa Oli kontynuowała podobny wątek, ujawniając, jak pogoń za szybkością pogarszała celność. Kiedy ilość przeważa nad weryfikacją, błędy stają się systemowe. Pytaniem nie było, czy popełniono błędy, ale czy system prawny będzie w stanie wyegzekwować konsekwencje, skoro całą branżę zbudowano na szybkości, a nie na dokładnym rozważeniu.

Dokumentacja pozostała niekompletna. Podpisy pozostały wątpliwe. A właściciele domów pozostali wplątani w tryby systemu.

Mechanika oszustwa związanego z tytułem własności: sprawa Oli

Sprawa George’a Oli z 2011 roku na Florydzie wyróżnia się jako jeden z najbardziej bezczelnych przykładów oszustwa związanego z dokumentami przejęcia od czasu kryzysu mieszkaniowego. Władze zidentyfikowały mieszkańca hrabstwa Pasco jako architekta planu, który nie tylko ukradł pieniądze, ale także pozostawił ludzi bez dachu nad głową. Ola dokonała serii oszukańczych aktów rezygnacji. Te dokumenty prawne są standardem przy przenoszeniu własności, ale Ola wykorzystał je nielegalnie, aby przenieść na swoje nazwisko tytuły wolnych domów przejętych przez banki.

Po otrzymaniu papierowego potwierdzenia własności już tam nie mieszkał. Wcielił się w rolę doświadczonego inwestora nieruchomościowego, który potrzebował najemców do swojego portfela nieruchomości. Wynajmował te nieruchomości, zbierając czeki od ludzi, którzy naprawdę wierzyli, że zawarli umowę najmu.

Program upadł nie z powodu literówki w umowie, ale z powodu niezapłaconych rachunków. Zarządcy nieruchomości zatrudnieni do utrzymania tych pustych domów przestali płacić Olyi za naprawy i usługi. Kiedy zaczęli sprawdzać jego sprawy finansowe, znaleźli jedynie fałszywe podpisy. Dochodzenie ujawniło oszustwo.

Oto trudna rzeczywistość dla ofiar: Oli za swoje skazanie grozi kara więzienia. Ale najemcy? Nie mają prawnego prawa tam przebywać. Umowy najmu zostały podpisane z osobą, która nie była właścicielem domu. Są eksmitowani. Niewinni lokatorzy tracą domy z powodu tropu papierowego przestępcy.

Oszustwo związane z przepadkiem jest szczególnie toksyczne, ponieważ powoduje reakcję łańcuchową szkód. Boli to jednocześnie kredytodawców, zarządców nieruchomości i najemców. Ponieważ puste domy pozostały opuszczone podczas kryzysu, oszuści mieli wiele celów. Złapanie ich wymaga szczególnej uwagi. Musimy szukać niespójności w zakresie własności.

Sprawa Pinesa: kiedy obrona zamienia się w zbrodnię

Konfiskata mienia jest traumatyczna. W jednym procesie pozbawia ją bezpieczeństwa i statusu. Ten stres może powodować, że ludzie zachowują się irracjonalnie. W niektórych przypadkach kończy się to oskarżeniem karnym.

Michael T. Pines, prawnik zajmujący się egzekucją z Encinitas w Kalifornii, w lutym 2011 r. znalazł się po złej stronie prawa. Został aresztowany za naruszenie nakazu ochrony podczas próby ratowania własnego domu przed przejęciem. Sytuacja szybko się nasiliła.

Jego pożyczkodawca umieścił na miejscu ochroniarzy. Zrobili to ze względu na reputację Pinesa. Dał się poznać jako kontrowersyjny i zdeklarowany prawnik, który zaciekle walczył z bankami. Ale pożyczkodawca nie podjął ryzyka.

Według raportów policyjnych Pines wszedł do obiektu nielegalnie. Groził strażnikowi. Następnego dnia wrócił. Konfrontacja stała się brutalna. Materiał wideo z 10News.com z San Diego uchwycił ten moment. Pines powiedział ochroniarzowi, że „spowoduje zbrojną konfrontację”, aby uratować dom.

Emocje sięgają zenitu, gdy grozi Ci eksmisja. Ochrona domu to jedno. Inną sprawą jest zastąpienie zgodnego z prawem procesu groźbami i przemocą. To przekracza granicę od desperackiej obrony do przestępczego zastraszenia. To sprawia, że ​​proces jest bolesny dla wszystkich zaangażowanych stron. Dla wierzycieli, ochroniarzy, sąsiadów. Wszyscy płacą za tę utratę kontroli.

Sprawa ACORN: konsekwencje agresywnego kredytowania

Ostatni wpis w tej chronologii wskazuje na szerszy ekosystem, który przyczynił się do tych katastrof. Sprawa ACORN pokazuje, jak zorganizowane wysiłki mające na celu przeprowadzenie właścicieli domów przez trudne sytuacje mogą stać się drapieżne lub załamać się pod presją. Chociaż poprzednie przypadki dotyczyły indywidualnych oszustw lub gwałtownej desperacji, odzwierciedlało to systemowe załamanie w branży doradczej.

Podczas recesji organizacje takie jak ACORN wkroczyły, aby pomóc rodzinom przejść przez złożone procedury zmiany warunków pożyczki. Jednak skala kryzysu przerosła ich możliwości. Pojawiły się doniesienia o konsultantach pobierających opłaty, ale nie przynoszących rezultatów lub, co gorsza, udzielających porad, które przyspieszały przejęcia, zamiast im zapobiegać.

Dla właścicieli domów oznaczało to kolejną warstwę bezbronności. Mieli do czynienia nie tylko z bankami, ale także z pośrednikami, którzy obiecywali bezpieczeństwo, ale dostarczali niepewności. Konsekwencje doprowadziły do ​​zwiększenia regulacji dotyczących tego, kto może pobierać opłaty za usługi modyfikacji kredytu. To była bolesna lekcja: w czasie kryzysu zaufanie jest kosztowne, a walidacja jest niezbędna.

Jest tu wyraźny wzór. Oszustwa, przemoc i nadszarpnięte zaufanie mają ten sam początek: system znajdujący się pod ogromnym obciążeniem. Niezależnie od tego, czy jesteś najemcą wynajmującym fałszywy dom, prawnikiem broniącym fizyczny dom, czy właścicielem domu szukającym porady, zasady zaangażowania zmieniają się w przypadku załamania rynku. Czujność nie

Protest w Baltimore i ludzkie koszty wykluczenia

Aresztowanie w Baltimore w 2009 r. było czymś więcej niż tylko incydentem prawnym. Stało się to starciem pomiędzy obywatelskim nieposłuszeństwem a praworządnością. Działacz związany z organizacją ACORN wszedł do domu, który był w trakcie przejmowania. Celem był protest. Rezultatem są kajdanki.

Urzędnicy ACORN powiedzieli, że się tego spodziewali. Aresztowanie było częścią ich planu. Chcieli zwrócić uwagę na gwałtowny wzrost liczby przejęć nieruchomości. Celem było pokazanie ludzkiej twarzy kryzysu. Za papierkową robotą kryje się rodzina tracąca dom. Trauma emocjonalna często zostaje zakopana pod górą dokumentów przetwarzanych przez wierzycieli i sądy.

Od 2011 r. Stany Zjednoczone nadal toną w fali przejęć nieruchomości. Nikt nie znalazł rozwiązania, które chroniłoby właścicieli domów, jednocześnie zapewniając zwrot pieniędzy bankom. Sytuacja była myląca. Oszukańcze plany rozprzestrzeniały się wszędzie. Do chaosu przyczyniły się elementy przestępcze, niedbali urzędnicy i przepracowani pracownicy. W takich warunkach protesty i aresztowania wydawały się nie tylko chaosem, ale logiczną reakcją.

Kryzys wykluczenia pozostaje nierozwiązany. Właściciele domów i kredytodawcy powinni zachować czujność. Nowe oszustwa są zawsze na horyzoncie.

Więcej informacji na temat przejęcia nieruchomości można znaleźć w linkach na następnej stronie.

Jeszcze więcej informacji